Potworum.svx.pl
...miejsce bez klamek...

Kultura i Sztuka - Halloween czy zaduszki ?

Dr - 2004-04-08, 00:27
Temat postu: Halloween czy zaduszki ?
Co jest chyba dosc ciekawe - zaduszki nasze maja pochodzenie prawieze typowo chrzescijanskie. Jeslibysmy mieli obchodzic dokladnie to, co obchodzili nasi praprzodkowie, to odprawialibysmy cos znacznie bardziej zblizonego do Helloween, ktore wywodzi sie w zasadzie z celtyckiego Samhain (chyba, ze pomylilem celtyckie swieta - jak cos, to poprawcie). Wtedy tez sie przebierano za demony i duchy, chodzilo sie na cmentarze i odprawialo rozmaite rytualy. Wierzono, ze w noc zmarlych granica miedzy swiatem materialnym, a magicznym, sie zaciera. Czary zyskuja wieksza moc, rytualy sa lepiej odprawiane... Uwazano takze, by nie zrobic krzywdy zmarle prababci, ktora akurat wyszla sobie na spacer - wierzono bowiem, ze duchy chadzaja miedzy zywymi, i np nie rabano drwa na opal, coby przypadkiem siekiera nie trafic w niewidzialna zjawe.
Jesli chodzi o nasze tereny - glownie cos w tym guscie odprawiano. Nie chodzono co prawda od domu do domu zadajac cukierka, jeno odprawiano magiczne inkantacje i zaparzano wywary, ale ogolna 'szata' swieta jest dosc podobna. Zmienily sie tylko cele.
W razie pytan do tematu badz niejasnosci - pisac.

Ktore z tych swiat wydaje Wam sie blizsze ? Chcielibyscie zamienic nasz Dzien Zmarlych na zamerykanizowany Helołin ? Korci Was przebrac sie za upiora i poganiac po sasiadach, coby ich z lakociow ograbic ? A moze wolicie nasz, smutny i szary dzien zadumy ? A moze bardziej odpowiadaja Wam litewskie Dziady ?

Mi osobicie najbardziej odpowiada oryginalna wersja Samhain. Jednakowoz jej nie przywrocimy za nic, to z mozliwych odpowiedzi wybiore Zaduszki. Smutne i szare ? Niekoniecznie i nie zawsze ! Przecie to jest okazja do wspominania zmarlych bliskich, do radosnych chwil spedzonych z dawna nie widziana rodzina, opowiadajac rozne anegdoty z zycia nieboszczyka dziadka.

An - 2004-04-08, 12:09

A mi osobiście nie pasuje ani jedno ani drugie, ale gdybym miał już wybierać z dwojga złego wybrałbym Heeloween, bo wolę wyciągać cuksy od sąsiadów i dobrze się bawić niż jeździć po cmentarzach, ("żeby sąsiedzi nie gadali") wykładać znicze, kwiaty i inne rzeczy w duuuużych ilościach ("żeby inni nie mówili, że to jakaś nieporządna rodzina, nawet o groby bliskich nie potrafi zadbać").. Bynajmniej nie chodzi mi o to, że mam w ... tych co odeszli, leję na nich ciepłym moczem or sth- nie, nic z tych rzeczy, jednak nie podoba mi się to, że wymyślono sobie, że tylko i wyłącznie w jeden dzień w roku mam myśleć o moich bliskich, aby nie wyróżniać się ze społeczeństwa- imo, to jest głupota.. Mam potrzebę odwiedzenia grobów swoich bliskich, poświęcenia im paru chwil, powspominania o nich to idę na cmentarz kiedy chce, lub myślę o nich ot tak sobie, a żadne cholerne święto nie jest mi do tego potrzebne.. Z resztą z tym świętem więcej kłopotów niźli korzyści- spore wydatki (dojazd często na drugi koniec kraju tani nie jest, a i same znicze w duużych ilościach też za frajer nie są) no i ofkoz wypadki.. A hamerykańskie helołin- wporzo, ale nie w Polsce.. Nie ta mentalność ludzi, nie te zwyczaje etc.. Z resztą jakoś nie wyobrażam siebie chodzącego z workiem po sąsiadach, wyciągając od nich słodycze.. No i to wszystko chyba.. Anyway- Drakun fajny av, (sam go kiedyś używałem, ale to na innym forum ;]) Wigglesy rlz :mrgreen: . Pozdrawiam.
Fantasmagoria - 2004-04-08, 16:41

Porównywanie Zaduszek i Helloween jest jak dla mnie bezcelowe.Zaduszki to święto bardzo chrześcijańskie,swięto zmarłych.W tym dniu należy się im szczególna pamięć.Uważam,że nie powinien to być dzień,jak każdy inny w roku.Refleksja,zaduma,nostalgia,melancholia-moim zdaniem o to tu chodzi.
Helloween-zabawa,"straszenie",ogólnie komercyjne święto.I po co nam one w czasach,kiedy momentami strach siębać rzeczywistości?

Narien - 2004-04-08, 18:02

Uważam, że mamy dość komercyjnych świąt. W zupełności wystarczą nam Walentynki, któreśmy sobie 'porzyczyli'. Jestem za Świętem Zmarłych. Potrzebny jestchoć jeden dzień, wolny od pracy, w którym ludzie mogą się zastanawić nad sobą. To nieprawda, że to jest tak 'żeby ludzie nie gadali'. Chodzi o to, że jeśli ktoś przez cały rok nie ma czasu, żeby odwiedzić groby swoich bliskich (niektórzy muszą w tym celu udać się nawet do innego miasta) mogli to zrobić chociaż raz w roku. Nie jestem zwolenniczką 'zawalania' grobów zniczami i wiązankami. Nigdy nie pozwalam mamie kupować tych coraz bardziej ozodbnych, często plastikowych. Od lat zawsze stawiamy takie małe, szklane, co nad odwrocie wieczka mają np. paprykarz szczeciński (nie jest to wynikiem skąpstwa czy tego, że nie stać nas na lepsze ;/). Jestem przeciwna komercjalizacji tego święta, przerabiania go na pieniądze,a Halloween na pewno byłoby czymś takim...
Duch - 2004-04-09, 10:47

Wiedziałem że prędzej czy później Draken zada takie pytanie .... :wink:
Według mnie święto można odebrać dwojako ( chodzi o Zaduszki ). Dla jednych ludzi jest to święto czysto religijne , gdzie trzeba najpierw odprawić godzinną msze za zmarłego , później pojechać na grób , pomęczyć sie najczęściej w zimnicy i chlapie panującej na dworze ,no i wkońcu troszke sie nad sobą poużalać ( niektórzy).

Ale dla innych jest to święto całkowicie inne. Lepiej zostać w domu przypomnieć sobie o zmarłych, porozmyślać. Niekoniecznie jeździć w ten dzień na grób bo jeśli ktoś nie chce, to nic nie da ,lepiej porozmyślać w domu - można przecież pojechać w inny. I przede wszystkim wcale nie trzeba chodzić z głową zwieszoną , z miną jakby cie torturowali. Trzeba tylko w tym dniu troszke sie ograniczyć od niektórych rzeczy.

I właśnie ja, jestem za tym drugim sposobem. A co do Halloween to już chyba wystaczy komercyjnych świąt ...

Aeri - 2004-04-16, 19:56

Zgadzam się z Duchem, iż można odebrać Zaduszki na dwa sposoby ... Pierwszy jest dla mnie bezsensowny ponieważ w boga nie wierzę ... Ale drugi, który skłania nas do refleksji nad życiem i śmiercią oraz nad naszymi bliskimi, którzy umarli jest prawidłowy ... Taak powinny wyglądać Zaduszki ... O ile np. ktoś nie rozmyśla o Taakich sprawach na codzień :| , wtedy dla niego owe święto nie ma właściwej wartości ...
A Halloween to zabawa ... To czego się boimy trzeba sparodiować, żeby nie było już straszne ... Bezsens :| ...

Seba_KoRn - 2004-04-17, 19:18

Jak dla mnie nasze zaduszki są o wiele lepsze. Nioe pociąga mnie wygłupianie się z dyniami latanie w beznadziejnych maskach. Amerykanie skomercjalizowali to święto )niestety). Nasze polskie jest o wiele lepsze i dojrzalsze. Aczkolwiek skłaniam się tez do obchodzenia go w taki sposób jak napisał Duch :)
Fantasmagoria - 2004-05-16, 10:17

Mom zdaniem porównywanie naszej polskiej wersji i amerykańskiej,jest trochę bezcelowe,bo amerykanie traktują to jako tylko i wyłącznie zabawę,a w Polsce obchodzi się je bardziej powaznie i z szacunkiem do zmarłych.A przynasjmniej tak być powinno.No a poza tym,święto Amerykanów jest w dzisiejszych czasach trochę bez sensu,bo i tak zbyt wiele strachu spotyka się w dzisiejszym świecie....
Dr - 2004-05-16, 23:29

Nie jest to porownywanie, a zapytanie "co wolisz?". I nie jest bezcelowe, gdyz te dwa swieta maja zupelnie rozny, odmienny od siebie klimat - jedno wesole, drugie powazne.
Bez sensu ? Za duzo strachu ? Tam sie nie boja, tylko bawia. A taki strach - przez zabawe - jest jak najbardziej na miejscu. Czlowiek sie bac musi i nawet w pewnym stopniu lubi, o ile jest to kontrolowane. Inaczej nie powstalyby horrory :P

Deskath - 2004-05-28, 15:05

Nie obchodzę zaduszek, i wątpię czy obchodzić będę. Żeby z takich rozważań o śmierci coś wyszło. trza być ihmo w odpowiednim nastroju. Jak wypadnie taki w Zaduszki (i o ile będę mieć zarówno czas jak i ochotę) to ok. Nie wypadnie, to nie. Co do postu An'a, że robi coś, by inni nie gadali- imho bezsens. Gdzieś mam co myślą obcy ludzie.
Ascent - 2004-05-28, 16:23

Zaduszki to dla mnie bezsens. Czy na groby zmarłych mamy chodzić tylko wtedy, bo kościół katolicki wyznaczył święto ? O zmarłych powinno się pamiętać zawsze. Zaduszek nie lubię też z innego powodu - mnóstwo straganów z zniczami, zapałkami, kwiatami, itp...... groby powinny być skromne. Jedna tablica i nic więcej. A najlepiej jeszcze to nie na cmentarzu, tylko w jakimś osamotnionym miejscu.
Halloween to dla mnie kolejny bezsens. Po jakiego grzyba mamy się przebierać za duchy, dynie itp. tylko dlatego, że Amerykańcy to robią, a my nie ? Dla mnie to niepotrzebna strata czasu.
Wniosek z tego taki - oba święta trzepią kasiorę. Jednak ja wybieram zaduszki, choćby dlatego, że niesamowity jest widok, jak się przyjdzie wieczorem na cmentarz. :)

Narien - 2004-05-28, 20:10

Cytat:
Jednak ja wybieram zaduszki, choćby dlatego, że niesamowity jest widok, jak się przyjdzie wieczorem na cmentarz.

A ja mam niesamowity widok z okna ;) (cmentarz, oł jee...)
Ale moim zdaniem zaduszki są potrzebne. Bo ludzie kompletnie nie mają czasu, a jak mają, to wolą robić cos innego niz na groby chodzić...
Z takim nastawieniem, jakie mają dzisiejsi ludzie, gdyby nie było takiego święta, to by całkiem zapomnieli... A tak, to niech chociaż poodiwedzają z tradycji, jeśli jakichś głębszych przesłanek nie czują...

Veresil - 2004-05-28, 20:18

Zgadzam się z wypowiedzią An'a, słowo w słowo popieram ;) . Tyle ze ja mam o tyle łatwiej, ze cmentarz mam kilometr niecały od miejsca mojego zamieszkania, więc problemów z transportem nie ma :D .
W ankiecie jednak wypowiedziałem się za halloween, gdyż mam pewnego sentymenta co do zespołu (Helloween ;) ).

Nienor - 2004-05-29, 16:56

Ja zgadzam się z wypowiedzia Negatywa. Dla mnie osobiści Świeto Zmarłych ma czysto katolicki wymiar, wiadomo czas modlitwy za tych którzy odeszli. Ale żeby wyznaczac dla nie-katoli specjalny dzień na myślenie o śmierci i na reflekscje??? Dla mnie odpowiedniejszym czasen na wspominanie zmarłych jest rocznica ich śmierci, urodzin, chwila w której przywołujemy jakieś cenne wspomnienie związne z nim.... W jeden dzień beż sensu wspominać wszystkich po kolei bo to tak jakbyśmy nie pomyśleli o nikim. Wspominać zmarłych powinno się kiedy tylko się chce byle nie za często żeby nie popaśc w paranoje. Miliony zniczy na jednym grobie to przesada. Wystarczy jedna skromna i gustowna (nie pospolity kicz) swieczka, mały bukiet czy coś takiego. Ludzie zaczynaja się przescigać w wwymyslnym strojeniu grobów ale to przecież nie o to chodzi.

Natomiast Hellween to totalny szajs, szkoda gadac, gówno jakich mało. Głupia zabawa dobra dla Amerykanów, którzy sa chyba najbardziej beztroskim narodem. Pop pierwsze samotnie wędrujące o zmierzchu dzieci w Polsce byłyby łatwym łupem dla morderców i pedofili, poza tym te całe badziewne gadżety, to tylko machina komercji,.

Narien - 2004-10-30, 13:16

Postanowiłam poruszyć temat nie tyle dlatego, że jest aktualny, ale dlatego, iż dzisiaj zauważyłam. Co?
Ano mianowicie przejawy halloweenizmu. Byłam w sklepie po zakupy (logiczne) i mialam wybrać pomidorki (;]) a tam - dynka. I właściwie nie byłoby to szczególnie dziwne, gdyby dynka nie miała wyciętej buzi, oczu, i napakowanych do środka włosów z pietruszki. Można było sobie kupić sztukę za 9,90 zł - i sprzedawały się!

Czy nie mamy już swoich świąt, musimy obchodzić obce? :| Przecież... przecież to jest tak, jakby świętować cudze urodziny :/

Veresil - 2004-10-30, 15:17

Halloween dla mnie stał się zwykłym, sprzedającym się sposobem hamerykanizacji polaków. U nich, za oceanem nawet święto zmarłych to dobry sposób na biznes. Fe.

A u mnie wczoraj w szkole większość 3 klas (a przynajmniej większosc moich znajomych) przebranych widziałem za wiedźmy, trupy, wampiry (strasznie słabe wampiry).
Gdy w klasie jedna z naszych kolezanek dzielila sie slodyczami ze swoich urodzin (beznadziejna szkolna tradycja), dwóch moich przyjaciół przebranych za trupy wbiegło do sali i zaczelo ganiac miedzy rzędami lawek. A potem tylko przyszlo pare wiedźm i powiedziało "cukierki, albo macie coś zaśpiewać". Gópie ;p. Wyniuchali cukierki i od razu bomba ;p.

Aby było śmieszniej - cała klasa zaczęła śpiewać "szua dziewecka do lasecka.." :D .

Głupota światowa.

Deskath - 2004-10-30, 19:43

A w Stodole robią halloweenową imprezę... Fuj. Nie będę z domu nosa wyściubiać, bo nie chcę nerwów tracić patrząc na ludzką głupotę... Wszystko co zza oceanu to jest 'taaakieee suupeer' i 'wyypasioonee, że heej'. :/ Amerykańcą są naprawdę wyjątkowi- wątpię czy znajdzie się jeszcze ktoś kto potrafi zmieniać wszystko tak, aby dawało $$$ :/
Dr - 2004-10-30, 21:21

A ja wczoraj - wstyd się przyznać ! - byłem na balu halloween w szkole. Żeby nie było, żem winny silnie, to byłem tam, bo musiałem. Moja klasa, jako jedyna w szkole klasa 'humanistyczna' (bo z rozszerzonym angielskim - i to był powód), organizowała ów bal, i nasza wychowawczyni wymagała obecności. Wyszedłem po godzinie (przez h być musiałem, bo się zobowiązałem do przygotowania konkursu, za co dostałem permisję na wcześniejsze wyjście).
Szczerze mówiąc, nie podoba mi się komercja wpleciona w Halloween. Gdyby jednak pozostawić to święto właśnie takie helołiniaste, wyzbywając się jednak tego wielkiego szału, komercji i - co tu dużo mówić - głupoty, pamiętając o tradycji (wyzutej nawet z wątka boskiego, jeśli komu nie odpowiada, ale nie z mistycznego) i przesłaniu, to by nam wyszło Samhain dwudziestego pierwszego wieku (jak to brzmi :D ), które by mi się silnie podobało. Ręcznie wykonane stroje, pamiętanie o przesłaniach i kultywowanie wszystkich zasad podstawowych, chodzenie po domach, a jednocześnie chwila refleksji i oddania szacunku zmarłych - grejtnie.

Phoenix - 2004-10-30, 22:13
Temat postu: Zdecydowanie zaduszki
Chodzę z Drakenem do jednej klasy i niestety byłem zmuszony uczestniczyć w balu Halloween. Według mnie to całe Halloween to jedna wielka bzdura- próba zastąpienia tradycyjnej, polskiej zadumy czymś zupełnie innym- zabawa. Uważam, że jest to zupełnie nie potrzebne. I tak dużo u nas tych amerykańskich śmiec typu hamburgery. Niedługo to do polskiej flagi dołozymy amerykańskie gwiazdki. Nie powinniśmy być ślepo wpatrzeni w Stany Zjednoczone, ale kontynuowac nasze-POLSKIE- tradycje.
Dr - 2004-10-30, 22:25

Nie są to tradycje rdzenno polskie, a chrześcijańskie. Winniśmy obchodzić coś na kształt Samhainu lub Dziadów, a nie Zaduszków. Inna sprawa, że utrwaliło się i przyjęło, że polska tradycja = chrześcijańska tradycja :P
Phoenix - 2004-10-31, 10:05

Draken napisał/a:
Nie są to tradycje rdzenno polskie, a chrześcijańskie

Polska jest krajem chrześcijańskim od ponad 1000 lat, więc można tę tradycję uznać za polską. Dziady to tradycja typowo pogańska i wg. mnie nie powinna być kultywowana w Polsce(chociaż wolę Dziady, niż Halloween).
POZDRAWIAM:)

Dr - 2004-10-31, 10:18

Na długo przed chrześcijaństwem u nas pogaństwo było. I Dziady najpewniej w pewnych rejonach (północno-wschodnich) były odprawiane. Tysiąc lat historii chrześcijańskiej, która wykorzeniła w nas tradycje wcześniejsze, moim zdaniem ciekawsze, starsze, odpowiedniejsze naszemu ludowi, zamieniając je na uniwersalne, ogólnoeuropejskie standardy, ma być czymś lepszym niż to, co wyznawali i odprawiali nasi rdzenni przodkowie, od chrześcijan wcześniejsi ? Tysiąc lat temu przyszli tu katolicy, ale znacznie dawniej przyszli tu Słowianie, lud indoeuropejski, posiadający kształtujące się własne, plemienne z początku, obyczaje i tradycje, które w końcu zaczęły znaczyć już coś więcej.
Tymbardziej dziwi fakt, że Święto Zmarłych (ustanowione później) wypada w ten sam dzień, co Samhain (ustanowiony wcześniej, i to dużo). Po mojemu, wskazuje to na zagrywkę sprzyjającą krystianizacji ludów, którym w ten sam dzień wypadała insza uroczystość (bo łatwiej przyjąć religię, która ma podobne obyczaje i święta wypadające w podobnych dniach, choćby był ustanowione tylko po to, by innowiercy się przekonali). Ergo, nie uważam, by chrześcijański zwyczaj ustanowiony w takim, a nie inszym celu akurat w tym dniu, miał by być lepszy niż to, co mieliśmy wcześniej.

Narien - 2004-10-31, 10:52

Być może pojęcie 'kultury polskiej' bierze się z faktu, iż kiedy te pogańskie obrzędy były kultywowane, to naszych ziem nie zamieszkiwali Polacy a plemiona słowiańskie? A Polska przez większy czas swego istnienia była jednak krajem chrześcijańskim...
Nie wiem, czy bym chciała iść pierwszego listopada na cmentarz z wałówką, siadać na nagrobku, jeść i świętować, a potem zostawić miesko i tak dalej dla zmarłych, bo przecież duchy przedków przyjdą i będą chciały się najeść i uważała wylewając wodę na dwor (pomijamy tu fakt, że nie robię czegoś takiego) bo jeszcze obleję zbłąkaną duszyczkę...


Poza tym pozostaje jeszcze kwestia wiary. Jeśli ktoś wierzy w Boga chrześcijańskiego, to trudno, żeby kultywował tradycje związane z inną religią. Każda ma przecież inne święta...
W sumie z tego co napisałam mozna wyłowić jedną prawdę, luźno powiązaną: sporo osób chodzi odwiedzać groby właściwie tylko po to, żeby ludzie nie gadali, a nie dlatego, że to święto cos dla nich znaczy...

Veresil - 2004-10-31, 11:53

Kultura polska jest mieszanką chrześcijaństwa z pogaństwem, ale szzzzz.. bo ksiądz usłyszy :P .

A tradycja nie tylko związana jest z religią, ale także, chcąc nie chcąc, z wpływem kultury hamerykańskiej. Gdyby hameryka nie była taka 'znana i lubiana', to dam głowę że wiekszość polaków by o halloween nawet nie słyszało.

Ale w sumie, to po co zmarłym jakiekolwiek święto? Czy aby odwiedzić swojego nieboszczyka trzeba czekać na jakieś święto?
Patrz wypowiedź Jasia, trochę wcześniej :].

Aczkolwiek sądzę, że jak już jest tyle świąt, to i święto dla zmarłych nie jest głupim pomysłem, o ile święto to święto, a nie wielka szkolna zabawa i główne źródło dochodów w zieleniakach. Z dwojga złego wolę zaduszki.

Ascent - 2004-10-31, 12:53

Ale popatrzcie - czy my, Polacy, jakoś szczególnie obchodzimy ten Halloween ? U mnie żadnego wielkiego szału nie ma - owszem, sprzedają ludzie dynie na targu, ale ani żadnych bali, ani nic (jedynie w szkole powiesili kilka pająków na wacie - nic szczególnego). Za "ściąganie cuksów" by u nas psem poszczuli :mrgreen:
Prawie tego 'Halloween' nie zauważam. Co innego dzień zmarłych - pełno zniczów, kwiatów, wiązanek, dodatkowo uruchomione linie MZK... więc jeszcze ta "hamerykanizacja" tak sie nie przyjęła, przynajmniej nie w Wejherowie ;)

PS. Czy na "Halloween" przypada wtedy, kiedy Święto Dziękczynienia w USA ? (czy się wcina indyka, inaczej :P )

LG - 2005-08-30, 10:39

Coz, ja nie wierze, w zadne zycie po smierci, dlatego to jest dla mnie raczej dzien wspomnien, przypomnienia sobie kim dla mnie byla ta osoba.
Takie dni potrzebne sa zwyklym ludzia, aby chociaz raz wspomnieli o zmarlych. Ludzie potrzebuja jakiegos bodzca i o ile walentynek nie zdzierze to do swieta zmarlych nic nie mam
Najbardziej podoba mi sie wersja bodajze (niech ktos mnie poproawi jesli sie myle) cyganska, gdzie zmarlego wspomina sie radosnie, bawi przy grobie, ucztuje. Sadze, ze wiekszosc osob wolalaby aby wspominac ich z usmiechem, niz z przygnebieniem.
Zastanawia mnie taki paradoks w wierze chrzescijanskiej. Wierzymy, ze po smierci czlowiek dostapi zycia wiecznego, w lepszym swiecie, czemu wiec wszyscy katolicy sa tego dnia tacy smutni??

Dr - 2005-08-30, 11:16

A to uczty, stypy i karmienie zmarlych, to chociazby podczas Dziadow bylo. Z rzadka na grobach, raczej w kapliczkach przygrobowych. Na Samhain przeca tez sie szlo na groby, co z tego, ze wiara sie przebrac za upiry musiala.

Ano smutni sa temu, ze jaki katolik w co i jak bardzo by nie wierzyl, to nie wierzy do konca. Czlowiekiem jest. Ludzkie odruchy ma. Chce, czy nie, i nie wiem jak by sie zarzekal. I mu szkoda jest, ze ten a ten pan, a tamta pani tez, juz nie po tym ziemskim padole spaceruja, a po inszych ogrodach.

Dr - 2006-10-31, 21:10

http://wiadomosci.onet.pl...3,kioskart.html


Cytat:
Halloween i uroczystość Wszystkich Świętych. Dwa święta „dotykające” śmierci, ale w kompletnie różny sposób: jedno ubierające ją w maskę rodem z horroru „Noc żywych trupów”, drugie pełne oddechu, światła.

przygotowywujemy w czytelniku baze, wpuszczamy w kanal rozroznienia na 'halloween - zlo' i 'swieto zmarlych - dobro'. bez podania powodow poki co, ale juz przygotowujemy sobie pole.

Cytat:
„Święto cukierka” lub „święto dyni”, jak pieszczotliwie określa się Halloween w Stanach, od lat szuka sobie miejsca nad Wisłą. Szkoły organizują dyskoteki, na które nie wypada nie przyjść we wdzięcznym przebraniu wampira czy czarownicy, w restauracjach w nocy z 31 października na 1 listopada trwają podobne zabawy dla starszych (i mądrzejszych?), na wystawach wielu sklepów króluje wydrążona dynia.

tez mialem w szkole. ba, ja to organizowalem. jako klasa anglojezyczna rozgarnieta.

Cytat:
Przed restauracją przy warszawskich Powązkach leży w listopadzie replika trumny. Trumna jako „ozdoba” zgorszenia już nie budzi.

czemu by miala? to tylko drewno, do cholery. tam nie leza zwloki, to nie jest uzywana trumna wykopana z cmentarza. to kilka zbitych desek, ktore z powodow cywilizacyjnych kojarza sie ze smiercia i pasuja do wystroju. o co krzyk?

Cytat:
Tym bardziej niewinna dynia. Mile kojarzy się z jesienią, a tylko nielicznym z duszą potępioną. A nawet jeśli i wiemy, że starożytni podświetlali ją, by poinformować, że czczą demony, to przecież nie ma to większego znaczenia. Bo po pierwsze to zabobon, a po drugie chodzi przecież tylko o dobrą zabawę.

a po trzecie jak nie wiesz, o drogi autorze, co czcili starozytni i jak, oraz dlaczego wydrazano te dynie, to sie nie wypowiadaj, bo czytelnika zolc zalewa.

Cytat:
(...) Już miesiąc wcześniej dzieci odrabiają prace domowe związane z tym „świętem”, kompletują przebrania (im bardziej odrażające, tym lepiej) i planują, jak udekorować dom. (...)

to nie jest swieto. i nawet sie takim nie tytuluje, a kto to robi popelnia - pewno nieswiadomie - blad merytoryczny. dzis to obyczaj. halloween jako takie nigdy nie bylo swietem. samhain bylo. halloween - nie.
ignoranci.

Cytat:
– Po raz pierwszy zetknąłem się z tym „świętem” po przybyciu do Detroit – opowiada ks. Jan Karpowicz, chrystusowiec pracujący w Stanach Zjednoczonych – W ciemny i dość zimny wieczór mój kolega postanowił pokazać mi coś, czego dotąd nie znałem. Zobaczyłem na ulicach dzieci przebrane za wiedźmy, kościotrupy, wilkołaki. Apogeum zdziwienia, a może bardziej przerażenia, wywołał we mnie płonący dom (dla niektórych święto było wspaniałą okazją, by spalić opuszczone domostwa). Patrząc z perspektywy czasu, było to dla mnie niepokojące spotkanie z inną „kulturą”. Jednak do głębszej refleksji zmobilizował mnie film „Halloween – Trick or Treat”, który w jasny sposób wskazał, że korzenie tego święta wywodzą się z czarnej magii, a nawet satanizmu.

kolejny ksiadz-ignoranta, jakich sie ostatnio namnozylo wielu. albo po prostu wypelzli z jam, bo mamy wladze jaka mamy, rydzyk ma pozycje, wiec moga swoje banialuki opowiadac.
wiec po raz - to nie jest swieto. jesli uzywasz tego slowa mowiac o halloween, drogi ojcze, to juz jest to Twoj problem. i Twoj blad.
po dwa. mozliwe, ze same te dzieci ten 'dom' zbudowaly, zeby pozniej zrobic wielkie ognisko. a nawet jesli nie i bierzemy to jako przestepstwo, to jest to jeden przypadek. ze akurat drogi ojciec na niego trafil, to juz dzielo czystego przypadku.
po trzy - niepokojacym spotkaniem z inna kultura dla celtow bylaby wiara w spozywanie krwi i ciala wlasnego zbawiciela, jak to robil kult mistry, z ktorego ten zwyczaj zostal przejety. 'bierzcie i jedzcie, to jest bowiem cialo moje'. TO jest dopiero przerazajace i zadziwiajace.
po cztery - widac, ze film fuszerka. jesli rzeczywiscie bylbys, drogi ojcze, zainteresowany poznaniem prawdy - udaj sie do jakiejkolwiek grupy, bractwa, druzyny celtyckiej, ktora odtwarza historycznie kulture celtycka. nie odsylam do new age'owskich pradow ani zadnych kultystow, bo z tymi bys na pewno nie rozmawial, od razu zsylajac anateme. albo idz do historykow swieckich, zwyklych wykladowcow, chociazby z najblizszej uczelni wyzszej. jaka czarna magia i jaki satanizm - skoro te dwa pojecia powstaly wlasciwie nam wspolczesnie?

Cytat:
– Nie jest przypadkiem, że Anton Szandor La Vey, autor „Biblii szatana”, powiedział, że „Halloween jest najważniejszym dniem w roku dla kościoła szatana” – opowiada specjalista od sekt o. Aleksander Posacki SJ. – Nie dziwi więc, że tę noc łączy się z praktyką tzw. czarnych mszy. To święto wszelkiej maści neopogan, okultystów i spirytystów. Bo Halloween ma swoje korzenie w modnej wśród okultystów kulturze Celtów, którzy witali Nowy Rok właśnie 1 listopada. W wigilię tego święta czcili boga śmierci Samhaina. Wierzyli, że tej właśnie nocy pozwala duchom zmarłych powrócić tam, gdzie żyli wcześniej. Celtyccy kapłani (druidzi) nakazywali wówczas rozpalanie wielkich ognisk. Na ołtarzach poświęcano bogowi śmierci resztki plonów, zwierzęta, a nawet ludzi. Wokół stosu odurzeni, w stanie transu, Celtowie tańczyli taniec śmierci, zapraszając – i wypuszczając zarazem – duchy ciemności.

jest najwazniejszym, bo opartym o samhain. wierzono, ze tego dnia przeplata sie swiat jawy i duchow. nawet nasi rodzimi praslowianie mieli kilka swiatow - materialny, duchowy, ktore sie ze soba przeplatywaly. nawet katolicy maja te dwa swiaty, te dwa aspekty - aniolowie strozowie chociazby, dajac przyklad zgodny z doktrynami. i wierzono, ze akurat tego dnia ulega zalamaniu mur oddzielajacy te swiaty od siebie, przez co duchy moga wkroczyc do naszego swiata. dokladnie o to samo chodzilo w dziadach. i wlasnie dlatego, wlasnie przez te wiare, obchodzono samhain wlasnie w tym okresie. wlasnie dzis.
czemu? nie jestem ekspertem astronomii, wiec polecam doszukac sie u lepszych zrodel dokladniejszych danych, ale chodzilo o te sprawy z przesileniami, rownonocami i tym podobnymi pierdolami.
ale dalej - za przeproszeniem panskim, ale pierdolisz, panie posacki. swieto neopogan i okultystow - owszem, chociaz raczej powiem, ze to nie halloween jest ich swietem, ale wlasnie ta data jest dniem do odprawiania ich obrzedow. bo im chodzi o date ze wzgledu na dawne samhain i dziady, nie ma to nic wspolnego z dzisiejszym halloween, a pan laczy dwie zupelnie rozne kwestie w jedna calosc, dajac zakrzywiony obraz.
witali nowy rok wtedy. ale to akurat ma zwiazek ze wspominanym dalej bogiem. nie byl do cholery bogiem smierci, a w kazdym razie nie tylko i nie w sensie takim, jak to zapewne pan rozumie. byl takim bogiem smierci, jak hades. nie bogiem zabijania i sciagania smierci, ale smierci jako nieuchronnego konca ludzkiego zycia. widzi pan roznice? ponadto byl to bog, ktory sie odradzal. idea znana z rzymskiego swieta sol invictus, z ktorego z kolei chrzescijanstwo przejelo motyw bozego narodzenia (STAD wlasnie data bozego narodzenia - rzymianie mieli kult solarny przez pewien okres, z naczelnym swietem sol invictus - slonca niepokonanego - ktore przypadalo na przesilenie zimowe, jakoze slonce stopniowo zaczynalo powracac na niebo, odnawiac sie, odradzac, pojawiac znow i dawac nadzieje - bylo niepokonane - widac zwiazki z akurat swietem bozego narodzenia?). i wlasnie dlatego, przez odrodzenie jednego z glownych bogow, ktory sam umarl (nasuwa sie wielkanoc? - slusznie), akurat wtedy, z tej okazji, swietowano nowy rok.
to nie bogowie pozwalali duchom wkraczac w swiat zywych. to sie po prostu, wg celtow, w ten dzien zdarzalo. po prostu. bo to byly dwa rownolegle, wspolistniejace, rownoprawne swiaty, odseparowane od siebie niedostrzegalna bariera. i tyle.
ogniska - co w nich zlego? dzisiaj chrzescijanie pala znicze na grobach bliskich - zanosza na nie ogien. wie pan skad sie wzial zwyczaj zanoszenia plomienia na mogily przodkow? nie? no to polecam sie zapoznac z tym, jak dawniej wygladalo swieto samhain i przestac pitolic glupoty.
zwierzeta byly poswiecane. niektore plony tez. jesli chodzi o ludzi - tylko jency wojenni, ale przykro mi, konwencji genewskich wtedy nie bylo i tak naprawde kwestia zabicia kogos podczas wojny, czy po wojnie podczas tortur, czy podczas rytualu jest jednoznaczna. jeniec wojenny, to wrog, ktorego moment smierci odlozono do pewnego momentu. tak bylo dawniej, zarowno u celtow, jak i u slowian, czy zydow. ktorzy, nota bene, tez skladali ofiary z plonow, zwierzat, a nawet ludzi (patrz - poswiecenie izaaka bodajze, w kazdym razie ten motyw, co sam bog nakazal ojcu zlozyc w ofierze calopalnej wlasnego syna, a jak zobaczyl, ze ojciec jest posluszny, cofnal 'milosiernie' jego reke - badzmy powazni). i - cholera - nie bogowi smierci!
'taniec smierci'? o w morde. czego to sie dowiedziec mozna. byla to zwykla zabawa wokol ogniska. przy okazji pozegnanie lata i ciepla. zwykly taniec, w ktorym drzemia wielkie sily i ktory jest po prostu ladny, co starozytni juz wiedzieli. stan transu? stan transu osiagali syberyjscy szamani podczas komunikacji z zaswiatami. to byl co najwyzej rodzaj ekstazy zwiazanej z przewodzeniu grupie ludzi w waznym dla nich wydarzeniu - to samo, co czuje ksiadz podczas odprawiania mszy tak naprawde. a z tym 'wpuszczaniem duchow' juz chyba komentowac w swietle powyzszego nie musze.

Cytat:
Problem polega jednak na tym, że wszystkie te postaci w tradycji duchowości chrześcijańskiej związane są z osobą szatana. Obcowanie z tymi tematami, choćby tylko na poziomie znaczeń i zabawy – może przygotować otwarcie się na tę niebezpieczną i realistycznie pojętą rzeczywistość duchową. Fantazje Halloween dotyczą zmarłych, którzy powracają. Jednak zamiast modlitwy, mamy ich przyzywanie i zaklinanie – martwi się ojciec Posacki.

tak, jest to problem, problem dla wplywow i kontroli kk; problem w duchu wiary, religii, ale przede wszystkim kolektywu, jaki kk wytworzyl. robimy maly odjazd, patrzymy racjonalnie, odrzucajac - chocby na chwile - okowy narzucane przez jakiekolwiek systemy religijne i co widzimy?
ano zabawe.
natomiast laczenie tego wszystkiego z szatanem to juz zupelnie inna kwestia, kolejne wypaczenie wspolczesnego kolektywu chrzescijanskiego...

Cytat:
– Uwaga, dzieci! W sobotę urządzamy bal przebierańców. Zbliża się Halloween – ogłosiły zakonnice w polskiej sobotniej szkole przy parafii św. Jakuba w Chicago. Na balu tańczyło sporo pierwszoklasistów. Nie było tylko Dominika. Po kilku dniach nauczycielka zawołała go i spytała: Dlaczego nie byłeś na balu przebierańców? Wszyscy się świetnie bawili. Nawet pani przebrała się za biedronkę! – Nie byłem, bo my w domu nie obchodzimy Halloween. – A dlaczego? – Bo, bo... Bo my wierzymy w Pana Jezusa – odparował chłopczyk.

i co? tez mialem w klasie w gimnazjum czlowieka, ktory stwierdzil, ze na halloween nie pojdzie, ba, nawet odmowil pomocy w organizacji balu, chociaz jako czlonek klasy mial niejaki przymus. i nikt go o to nie scigal. fakt, komentowali koledzy, ze moglby sobie dac spokoj, to tylko zabawa i moglby przyjsc. nie chcial - podal argument, ze to sie kloci z jego religijnoscia. i nie bylo problemu. sam z nim odbylem rozmowe na ten temat, co wiecej, zakonczona wzajemnym zrozumieniem postawy i pogladu na sprawe. ale pytam - co z tego?

Cytat:
Nauczycielkę zatkało. Pobiegła do dyrektorki szkoły, zakonnicy i opowiedziała o zajściu. I, co najciekawsze, był to ostatni Halloween w historii szkoły.

zeby wszystkie mniejszosci mialy takie wplywy... a przynajmniej te co bardziej rozgarniete...

Cytat:
– To był ostatni rok, kiedy Jakubowo świętowało to kretyństwo – śmieje się Michasia Joniec, mama Dominika. – W Stanach szaleństwo jest na tyle powszechne, że nawet przy niektórych katolickich parafiach budowane są labirynty strachów, organizuje się zabawy i bale przebierańców. My co roku zabieramy dzieci ze szkoły w dniu Halloween.

'kretynstwo'. 'szalenstwo'. zajebiste podejscie. typowe dla coraz wiekszej ilosci ludzi. 'to jest inne, wiec jest to kretynskie, zle; odmienne, wiec nalezy sie tego pozbyc, a jak juz sie uda, zatancze na tego czegos grobie'. zajebiste, katolickie podejscie, nie ma co - tylko szkoda, ze coraz czestsze.

Cytat:
Maria i Krzysztof Marchwicowie od kilkunastu lat mieszkają w kanadyjskiej Ottawie. Są praktykującymi katolikami. Jednak i oni stanęli przed dylematem: pozwalać dzieciakom na przebieranki i odwiedzanie domów, czy nie? – Raz jedyny, za namową koleżanki, puściłam dzieci z dzieciakami z sąsiedztwa – opowiada Maria. – Do tej pory mam wyrzuty sumienia. Moje dzieci nie przebrały się za wampiry, nie malowały upiornie twarzy, ale i tak uważam, że źle postąpiłam. Brałam udział w czymś, co po pierwsze zupełnie jest nam obce kulturowo, a po drugie – co może być niebezpieczne.

nie tylko praktykujacymi, ale do tego ortodoksyjnymi katolikami, dodajmy.
nie ty bralas w tym udzial, tylko twoje dzieci. ktorym to najwyrazniej sie podobalo. nie musisz sie w to bawic, jesli ci sie nie podoba, ale nie ograniczaj innych - chyba, ze to doslownie dzieci, mlokosy calkowite, ktorym sie moze cos stac na ulicy i nie powinny bez opieki chodzic wieczorem.

Cytat:
Maria, jak wielu katolików zza oceanu, oglądała popularny w środowiskach chrześcijańskich film o „świętowaniu” Halloween. Przeraziła ją zwłaszcza wypowiedź byłego satanisty, który opowiadał o rytualnych mordach dokonywanych na dzieciach właśnie w ostatnią noc października. – Największe wrażenie zrobiły na mnie wypowiedzi policjantów, którzy częściowo potwierdzali opowiadanie satanisty – mówi Maria.

rwa. odosobniony przypadek. to tak, jak zdarza sie pedofilia wsrod ksiezy - to sie zdarza czesto, a przynajmniej czesto jest naglasniane, i tutaj nie ma o czym mowic. mam wiec prawo glosic, ze kazdy ksiadz to pedofil? nie. tak samo jak nikt nie ma prawa glosic, ze jeden jakikolwiek odosobniony przypadek swiadczy o calosci.
ludzie, stuknijcie sie kiedys w te puste lby.

Cytat:
Zdecydowaliśmy więc z mężem: ani my, ani nasze dzieci nie uznajemy Halloween. Hmm. „My nie uznajemy” – brzmi w miarę prosto, ale jak wytłumaczyć to dzieciom? – Jest to o tyle trudne, że dzieci z sąsiedztwa, nawet te z katolickich rodzin, „świętują” – opowiada Krzysztof Marchwica. – Nasze nie chcą być „gorsze”, nie chcą się wyróżniać. Wiadomo, czym dla dwunastolatki są rówieśnicy…

spojrzcie lepiej czym - tak, CZYM - dla takich dzieci sa ich rodzice. i nadal uprawiajcie wychowanie na bazie zakazow i nakazow tak, jak religia chrzescijanska wychowala wasza kulture (tak jest - zakazy i nakazy religijne i moralne w obecnym sensie pojawily sie dopiero w monoteistycznych ruchach, wylaczajac oczywiscie kult atona za czasow amenhotepa iv - echnatona - w egipcie; wczesniej, chocby w kulcie greckim, nie istnialy konkretne zakazy - byly owszem, nakazy, pewne zachowania, jakie powinny byc wobec bogow spelnione, ale bogowie ani tymbardziej kaplani nie narzucali zadnych widocznych ograniczen - bo i po co? - a pierwsze kodeksy i zakazy dotyczyly norm spolecznych, patrz zasady prawne).

Cytat:
Nasze dzieci uczestniczą w All Saints Party. Przebierają się za… świętych, anioły, postaci z Biblii. Organizowane są konkursy na związane z Biblią tematy, jest też taniec i muzyka, słodycze. Musiało to być atrakcyjne, żeby bez żalu nie uczestniczyły w Halloween. Natomiast w polskiej parafii św. Jacka, do której też jeździmy, organizowana jest tzw. Zabawa Niebiańska – jest taniec, konkursy, paczki ze słodyczami. Podobne zabawy są w wielu parafiach katolickich (również w protestanckich) na Zachodzie.

"nie bedziesz czynil zadnego przedstawienia tego, co w niebie wysoko (...)". zajebiscie. lamcie wlasne przykazania, ktore odrzuciliscie ze wzgledu na chec rozpropagowania i latwiejszego rozwiniecia religii, byle tylko nie dopuscic innych obyczajow do glosu. bo to inne, cudze i nalezy pogrzebac. to jest wlasnie to.
zwlaszcza, ze robicie dokladnie to samo - dzialacie wbrew korzeniom swojej wiary, opieracie sie na zabawie (a ponoc to ta zabawa jest zla, bo to w przeddzien swieta zmarlych, ktore powinno byc powazne).

Cytat:
– Takie pomieszanie pojęć to częste zjawisko: neopogańskie święto traktuje się jak dobrą zabawę… – mówi dr Joanna Jarzębińska-Szczebiot, prowadząca w archidiecezji białostockiej punkt informacji o sektach i nowych ruchach religijnych. – Według mnie, zabawa Halloween jest po prostu oswajaniem najmłodszych z kulturą śmierci. Tracimy poszanowanie dla życia, a co za tym idzie „oswajamy” rzeczywistość demoniczną, wracamy do kultów pogańskich. Dzieciom najłatwiej przekazać wszelkie treści za pomocą zabawy. Wtedy chłoną je najszybciej i przyjmują za swoje. No i rośnie pokolenie, dla którego nie ma większej różnicy między Zaduszkami a Halloweenem…

pomieszanie pojec i wiadomosci o wiele czesciej zdarza sie wlasnie po 'waszej stronie'. w przekonaniu o slusznosci i jedynosci waszego podejscia ignorujecie wszystko inne, pietnujac to, co odmienne.
kultura smierci? polecam po raz n-ty poszukac informacji o pochodzeniu halloween i sie od nich odczepic. co zas sie tyczy dzisiejszej formy obyczaju - to jest komercja. to jest masowka. tak, jak walentynki, jak mikolajki, jak gwiazdka i jej prezenty, jak zajaczek. dzieci to robia, bo to jest masowe, bo jest forma rekreacji, ciekawego spedzenia czasu. i tak wlasnie na to patrza - nie oczekujecie chyba, ze dziesiecioletnie dziecko w pelni sie zastanawia nad tym, ze ubierajac stroj kosciotrupa wlasnie sie oswaja z kultura smierci i w przyszlosci na pewno wyrosnie na maniakalnego morderce, podpalacza i gwalciciela? z drugiej strony rodzice traktuja to jako okazje do pozbycia sie pociech z domu i umozliwienia im tej drobnej zabawy.
a jesli ktos zada sobie trud, zeby przed pojsciem na zabawe poczytac o korzeniach i przeszlosci halloween, sprobuje zrozumiec o co w tym chodzilo i jak to dzialalo, na pewno nie przebierze sie za czarownice. predzej za ducha albo ktores z fae.

Cytat:
A między tymi świętami jest ogromna różnica. – To wiara uwalnia z lęku, to Chrystus zmartwychwstały pomaga przełamać strach wobec śmierci, wobec niepojętej dla stworzeń tajemnicy przemijającego życia: „Nie lękajcie się”, powiada.

sol invictus tez tak dzialalo. samhain tez. chociaz samhain mniej, bo samhain raczej zapowiadalo nadciagniecie ciemnosci - zimy. ale w dzien przesilenia zimowego tez mieli swieto, podczas ktorego jeden z bogow sie odradzal (mozliwe, ze wczesniej co nieco pokrecilem, z rozpedu pisze, polecam dowikipediowac, najlepiej na angielskiej). i co z tego?
gorsi, bo inaczej to widzieli, wiec trzeba ich zdemonizowac, przeksztalcic i zaorac.

Cytat:
– U mojej córki w przedszkolu była zabawa z okazji Halloween. Moje dziecko stwierdziło: Mamusiu, a wiesz, ci z zerówki to mieli HAŁOLIN – napisała internautka – Mnie się to skojarzyło z ... chałą.

ojej.
tak wazne i wartosciowe skojarzenie, ze warto je zamiescic w artykule. i owszem, przyznam, ze warto - zeby przestroic czytelnika i poglebic kanal, w ktory zostal wprowadzony na poczatku. tylko po to.

Cytat:
– W szkole moich synów, rok temu, odbyła się taka zabawa. Nie chcieliśmy ich puścić, ale nalegali – opowiada Ewa Curyło z Krakowa – W końcu zgodziliśmy się. Warunek: bez makabrycznego przebrania. Myślałam, że będę mogła zobaczyć, co się tam dzieje, niestety, rodzice nie mogli w zabawie uczestniczyć. Byłam wściekła, że pozwoliłam. Zapytaliśmy potem chłopców, jak było. Odpowiedzieli, że niespecjalnie im się podobało... Ucieszyliśmy się. W tym roku już nie idą.

bo to zwykla dyskoteka. zwykla zabawa, jak karnawal, bo tez przebierana, tylko z innymi zasadami tej zabawy. ale skoro inne, to juz - zaorac...
w sumie nie ma co sie dziwic, ze sie im nie podobalo - raz, mi sie tez dyskoteki nigdy nie podobaly, a dwa - co innego mogli odpowiedziec takim rodzicom?

Cytat:
Ewa, po nauczce, którą dostała, zaczęła zastanawiać się nad argumentami „przeciw”: – Szukałam i znalazłam: diabeł nie wkracza w życie tam, gdzie jest coś poważnego i na serio. Największym jego zwycięstwem jest to, że ludzie w niego nie wierzą i robią z niego zabawę. Wchodzi w życie dzieci tak „niewinnie”. Poza tym razi mnie połączenie naszej tradycji z Halloween. Nie chcę, by ostatnim wrażeniem, jakie dzieci wyniosą ze szkoły przed pierwszym listopada, były kościotrupy i czarownice. To jakiś absurdalny kult śmierci.

za to nie chcialbym, by przyszle pokolenie po rodzicach odziedziczylo ignorancje, idiotyzm i upraszczanie wszystkiego tak, zeby dopasowac do wlasnego, nieprawdziwego wyobrazenia.
btw. diabel wkracza, jak sie w niego nie wierzy i sie bawi. to mi przypomina jorge'go z 'imienia rozy' i jego pitolenie o tym, ze sie jezus nigdy nie smial, ale ja nie o tym. znaczy, ze wedlug pani ewy szatan wkroczy w dziecko poprzez uczestnictwo w zabawie halloween, ale poprzez takie black circle, czy inne radykalne i skrajne, a do tego pokrzywione ugrupowanie satanistyczne juz nie? no bo to przeciez na serio... i z wiary...

Cytat:
A co zrobić, gdy nowe „święto” dosłownie zapuka do naszych drzwi? – W ubiegłym roku przyszły do nas przebrane dzieci, ale im powiedziałam, że dziękujemy, nie „świętujemy” Halloween – opowiada Maria Tenerowicz z Marek. – Dzieci odeszły, a ja żałowałam… Powinnam z nimi porozmawiać, spróbować wytłumaczyć… Może za rok się uda?

a ja im pol godziny temu powiedzialem, ze jestem satanista i niestety nie mam w domu slodyczy, ale jak chca, moge im dac kawalek smazonego kota. chcialy wyjsc, pobawic sie z dreszczykiem, to maja.
ale tak, ma pani racje, powinna sie pobawic pani w zbawiciela i nauczac innych jak maja zyc, co robic i jak to powinno wygladac. zajebiscie. gorzej jak swiadkowie jehowy.



pewno nikt w calosci nie przeczyta, ale, przepraszam, musialem. i przepraszam za jezyk i wyrazenia miejscami, widac przynajmniej, ze mnie ludzka glupota coraz bardziej rusza i boli.

Deskath - 2006-10-31, 21:32

omfg... respekt Draku. jutro przeczytam, bo dziś już mi nie wystarczy siły.
Maszrum - 2006-11-01, 15:23

Ciekawie się czytało ;]

To normalne, że religia stara się o większą liczbę wyznawców. Wszyscy mniej lub bardziej nakłaniają do czegoś, nie tylko w kwestii wiary. Może nie mam dużego pojęcia o tym jak to się dzieje w innych religiach, ale mniej więcej wiem jak jest to w katolicyzmie . Moim zdaniem jest to dążenie po trupach: Święto? Fajnie! Teraz się nazywa tak i mają je obchodzić! Jeśli tylko pojawi się coś innego, to zaraz ktoś doszuka się w tym rytuałów satanistycznych, wypaczania młodzieży i tym podobnych rzeczy. Jakby tego było mało, to dokładnie to samo jest odnajdywane w różnych wydarzeniach kulturalnych i rozrywkowych.
Zatem obojętnie jak na to patrzeć - Kościół podporządkowuje sobie większość społeczeństwa. Chociaż, na szczęście, zdażają się osoby, które mają świadomość, w czym się znajdują.

Drugą sprawą, która mi się nie podoba w związku z dzisiejszym świętem (ale innymi także) jest wszechobecna komercja. Tak już jest że każdy chce zarobić gdzie tylko się da i jak najbardziej korzysta z różnych chwytów.
Poczułem zdenerwowanie, gdy zobaczyłem reklamę zniczy. Czy ludzie naprawdę są na tyle tępi, że supermarket ma za nich wybrać rzeczy, które przyozdobią grób? A może sklepy mają przypominać o święcie, żeby nikt przypadkiem nie zapomniał? Pod tą reklamą brakowało jedynie dopisku: "Tylko nasze znicze zapewniają utrwalenie więzi ze zmarłymi". Niestety takie zjawisko towarzyszy każdemu świętu, co samo w sobie zaprzecza istocie tych dni. Ale kogo to obchodzi?

Deskath - 2006-11-01, 16:39

Mnie Halloween odrzuca cholernie. Ale nie ze względów religijnych. Pier*olona komercja.
A że katolicyzm oczernia religie i zwyczaje kłócące się z jego nauką to już od dawna wiem. I że potępiając je stara się ściągnąć do siebie więcej wyznawców.
Nieznoszę religii. Jakiejkolwiek. Więcej złego niż dobrego wnoszą.

Aeri - 2006-11-01, 18:04

Nie rozumiem tej całej nagonki na Halloween, przecież to tylko zabawa, a skomercjalizowane jest KAŻDE święto. Miło za to wyjść sobie 31. października z domu i pójść do jakiegoś klubuwiedzieć, że miasto i kluby nie są wymarłe jak 1. listopada. Poza tym w Polsce i tak mało kto praktykuje to święto ;]
Deskath - 2006-11-01, 18:16

Aeri napisał/a:
skomercjalizowane jest KAŻDE święto

ale nie każde w takim samym stopniu. najbardziej właśnie walentynki, halloween i boże narodzenie. tyle, że boże narodzenie wrosło w kulturę tak bardzo, że trudno jest go nie obchodzić. a halloween i walentynki są w miarę nowe. uważam za żałosne przejmowanie komercyjnych zwyczajów. nie to, żebym bronił tradycji or sth. tylko po co przejmować gówno? a niestety tak już jest, że większość społeczeństwa stanowią ludzie prymitywni, którzy lecą na ten shit.
Aeri napisał/a:
Miło za to wyjść sobie 31. października z domu i pójść do jakiegoś klubuwiedzieć, że miasto i kluby nie są wymarłe jak 1. listopada.

a nie można sobie wyjść 20 października? 6 listopada? 12 grudnia? 30 stycznia?
a imho dobrze, że jest jeden dzień w roku, okazja (ale nie nakaz) żeby pomyśleć o zmarłych i o śmierci. Dość jest okazji do świętowania, a nawet jeżeli komuś mało, to można i bez okazji.
komercji, a co za tym idzie halloween, mówię zdecydowane nie.

Aeri - 2006-11-01, 18:22

Deskath napisał/a:
a nie można sobie wyjść 20 października? 6 listopada? 12 grudnia? 30 stycznia?


Jasne, że mogę. Ale nie będzie tego klimatu. Nie będzie śmiechu i radości z dyń, sztucznych czarownic etc.

Deskath napisał/a:
komercji, a co za tym idzie halloween, mówię zdecydowane nie.


To, że walentynkom też mówisz nie, to się domyślam. Ale wszystkim innym - Bożemu Narodzeniu, Wielkiej Nocy też nie?

Może i jestem prymitywna i lecę na ten shit, choć przykro mi to słyszeć, ale mnie jest przyjemnie bawić się w Halloween i oglądać zakochane miasto w Walentynki. Ale wynika to z płytkości mojego umysłu.

efce - 2006-11-01, 18:56

Aeri napisał/a:
. Ale wszystkim innym - Bożemu Narodzeniu, Wielkiej Nocy też nie?

jak ktoś NIE JEST KATOLIKIEM,to czemu niby miałby mówić tak?

Dr - 2006-11-01, 19:09

Cytat:
ale nie każde w takim samym stopniu. najbardziej właśnie walentynki, halloween i boże narodzenie.

a do tego mikolajki i wszystkich swietych. wyjdz dzis na cmentarz w poblizu. poobserwuj ludzi. posluchaj. wesole rozmowy o niczym, pospiech, byle zapalic znicz, byle bylo ladnie i papa. a jakie ladne kwiatki ustawili, o.
zas ci, ktorzy maja, pamietaja o bliskich caly czas.

Cytat:
tyle, że boże narodzenie wrosło w kulturę tak bardzo, że trudno jest go nie obchodzić.

ale da sie.

Cytat:
a halloween i walentynki są w miarę nowe. uważam za żałosne przejmowanie komercyjnych zwyczajów. nie to, żebym bronił tradycji or sth. tylko po co przejmować gówno? a niestety tak już jest, że większość społeczeństwa stanowią ludzie prymitywni, którzy lecą na ten shit.

dla rozrywki. dla zapelnienia sobie kalendarza. dla zabicia rutyny i nudy. dla celow i wzgledow bardzo prozaicznych.

Cytat:
a nie można sobie wyjść 20 października? 6 listopada? 12 grudnia? 30 stycznia?

mozna. ale nie ma tego zapalnika. nie ma daty do odhaczenia w kalendarzu. parafrazujac, nie mozna sobie powspominac zmarlych i pomyslec o smierci 20 pazdziernika? 30 stycznia?
to samo.

Cytat:
a imho dobrze, że jest jeden dzień w roku, okazja (ale nie nakaz) żeby pomyśleć o zmarłych i o śmierci. Dość jest okazji do świętowania, a nawet jeżeli komuś mało, to można i bez okazji.

tak, jak mozna i bez okazji pomyslec o smierci i uruchomic mozgownice. jak ktos nie chce, nie zrobi tego nawet z konkretnej okazji.

Cytat:
komercji, a co za tym idzie halloween, mówię zdecydowane nie.

rozchodzi sie o swieta i uroczystosci masowe. chyba w polsce jedynie swieto niepodleglosci i mniej obchodzone swieta koscielne nie sa skomercjalizowane.

Cytat:
Może i jestem prymitywna i lecę na ten shit, choć przykro mi to słyszeć, ale mnie jest przyjemnie bawić się w Halloween i oglądać zakochane miasto w Walentynki. Ale wynika to z płytkości mojego umysłu.

to nie plytkosc umyslu. to chec i mozliwosc oslodzenia rzeczywistosci pewna iluzja, a grupowo i stadnie lepiej sie w to wczuc. i nic w tym zlego - poki oczywiscie nie narzucasz tego innym i nie przesadzasz, ale o to nie podejrzewam.
i powiem Ci szczerze - zazdroszcze tej 'plytkosci umyslu'.

Aeri - 2006-11-01, 19:34

Cytat:
i powiem Ci szczerze - zazdroszcze tej 'plytkosci umyslu'.


Tego, że po prostu nie uprawiam wiecznego malkontenctwa i potrafię się bawić? Tak samo 31. października przy akompaniamencie powycinanych dyni jak i w każdy piątek tak po prostu? Może to i iluzja, ale taką samą iluzją jest impreza na sylwestra jak i wspólna wigilijna kolacja na Boże Narodzenie. To są takie rytuały, które czynią życie znośniejszym i przyjemniejszym - jak napisałeś. I choćby Desk zarzucał mi prymitywność sto lat to i tak wolę moją prymitywność niż negowanie wszystkiego, dlatego, że jest komercyjne, bo nasz świat jest komercyjny, wszystko staje się globalne i popularne, bo każdy ma do tego dostęp. Nawet śmierć. Zastygasz więc oscylując między zatopieniem się w obrzydliwą komercję i bycie wyalienowanym w społeczeństwie czy w ogóle odseparowanie się od świata? Słowo komercja nie przeszkadza mi, bo irzadko mnie obchodzi, czy ktoś inny z drugiej strony globu robi to samo co ja.

Pidżama Porno jest komercyjna, ale nie przestanę jej słuchać dlatego, że ktoś tak stwierdził i zostało to ogólnie przyjęte. To takie samoograniczanie się :) .

Cytat:
jak ktoś NIE JEST KATOLIKIEM,to czemu niby miałby mówić tak?


Nie wiem, pytam Deskatha. Mam koleżankę, nie-katoliczke, która normalnie obchodzi Boże Narodzenie jako święto państwowe raczej i tradycję polskiej kultury, a nie głębokie przeżywanie narodzin zbawiciela.

Deskath - 2006-11-01, 20:39

Aeri napisał/a:
Nie wiem, pytam Deskatha. Mam koleżankę, nie-katoliczke, która normalnie obchodzi Boże Narodzenie jako święto państwowe raczej i tradycję polskiej kultury, a nie głębokie przeżywanie narodzin zbawiciela.

toć napisałem, że jest zbyt mocno wrośnięte w kulturę.
Aeri napisał/a:
I choćby Desk zarzucał mi prymitywność

ja nic nikomu nie zarzucam, ja tylko wyrażam swoją opinię.
_ napisał/a:
tak, jak mozna i bez okazji pomyslec o smierci i uruchomic mozgownice. jak ktos nie chce, nie zrobi tego nawet z konkretnej okazji.

stworzyć okazję. "halo, przerpaszam panią, wie pani, może warto by czasem pomysleć o śmierci i o przemijaniu. tak tylko mówię, do widzenia". nie mówię, że zaraz wszyscy usiądą i przez pół dnia będą w ciszy kontemplować. a do czego okazję stwarzają halloween? do wydawania pieniędzy.
"śmiejmy się głośniej, tańczmy, bawy. naigrywajmy się ze śmierci, wtedy nie jest tak straszna. można przestać o niej myśleć. śmierć? o co panu chodzi, przecież halloween było w zeszłym tygodniu. następne dopiero za niecały rok."
Aeri napisał/a:
Może to i iluzja, ale taką samą iluzją jest impreza na sylwestra jak i wspólna wigilijna kolacja na Boże Narodzenie.

boże narodzenie przynajmniej w zamierzeniach miało mieć jakiś głebszy sens. rodzina, pojednanie te sprawy.
Aeri napisał/a:
Pidżama Porno jest komercyjna, ale nie przestanę jej słuchać dlatego, że ktoś tak stwierdził i zostało to ogólnie przyjęte. To takie samoograniczanie się

nie przestanę ćpać, mimo iż ktoś stwierdził, że narkotyki szkodzą i zostało to oólnie przyjęte. to takie samoograniczanie się.
Aeri napisał/a:
Zastygasz więc oscylując między zatopieniem się w obrzydliwą komercję i bycie wyalienowanym w społeczeństwie

jeżeli mam być częścią tak przyziemnego społeczeństwa, to ja dziękuję. już wolę się wyalienować.
Aeri napisał/a:
bo nasz świat jest komercyjny, wszystko staje się globalne i popularne

więc co? mamy się poddać i zachowywać się jak lemingi? buehuehuehuehue. dziękuję, postoję.
Aeri napisał/a:
irzadko mnie obchodzi, czy ktoś inny z drugiej strony globu robi to samo co ja.

mnie również niewiele obchodzi czy ktoś inny się zachowuje tak jak i ja. ale jest różnica między, dajmy na to, oglądaniem Dalego a lataniem po sklepach celem zmarnowania pieniędzy na dynie, świeczki, przebrania czy co tam jeszcze za śmieci się kupuje.
Cytat:
Tego, że po prostu nie uprawiam wiecznego malkontenctwa

ja malkontent? może i często narzekam, niebezpodstawnie, ale bawić się potrafię. tyle że za zabawę nie uważam taplania się w gównie.
Cytat:
mozna. ale nie ma tego zapalnika. nie ma daty do odhaczenia w kalendarzu. parafrazujac, nie mozna sobie powspominac zmarlych i pomyslec o smierci 20 pazdziernika? 30 stycznia?

ale kto w halloween myśli o zmarłych, o przemijaniu itd? biegają gnojki za cukierkami, nawet nie wiedzac skad to się wzięło, nie chcąc nawet wiedzieć.
Cytat:
Jasne, że mogę. Ale nie będzie tego klimatu. Nie będzie śmiechu i radości z dyń, sztucznych czarownic etc.

no to już zależy co dla kogo jest klimatem i powodem do radości. dynie mnie nie śmieszą, a rozwrzeszczane i chichoczące szkielety i klimatyczne to są może w psychiatryku.
Aeri napisał/a:
oglądać zakochane miasto w Walentynki

ja bym powiedział zakłamane. kupi taki jeden z drugim czekoladki, a dwa dni później spowrotem u kochanki/po wódzie z kumplami drze mordę i bije. nie potrzebuję jakiegoś specjalnego dnia, 50 róż, dwóch kilogramów czekoladek i 40 kawałków plastiku żeby okazać swojej kobiecie że ją kocham.

Nor - 2006-11-01, 20:55

Mojego brata w Irlandii obrzucili na ulicy jajkami kolesie z jakiegos samochodu - nie wiem czy to wszedzie takie radosne swieto ;p
Aeri - 2006-11-01, 20:55

Cytat:
nie przestanę ćpać, mimo iż ktoś stwierdził, że narkotyki szkodzą i zostało to oólnie przyjęte. to takie samoograniczanie się.


Odwracasz kota ogonem. Komercja jest szkodliwa? Chyba dla Ciebie, bo wyglądasz na strasznie rozżalonego skomercjalizowanym światem. To przykre.

Deskath napisał/a:
ja nic nikomu nie zarzucam, ja tylko wyrażam swoją opinię.


Wyrażasz swoją opinię, że prymitywni są Ci, którym to "święto" nie przeszkadza i który potrafią to wykorzystać na własną korzyść, a nie tak jak Ty tylko narzekać i się krzywić i mówić jakie to szkodliwe złe ble och i ach. I przy okazji potwierdziłeś to co miałam wrażenie, że chciałeś zasugerować. Och, ale ze mnie prymityw :)

Deskath napisał/a:
mnie również niewiele obchodzi czy ktoś inny się zachowuje tak jak i ja. ale jest różnica między, dajmy na to, oglądaniem Dalego a lataniem po sklepach celem zmarnowania pieniędzy na dynie, świeczki, przebrania czy co tam jeszcze za śmieci się kupuje.


Po co kupować? Po prostu uśmiechnąć się na ten widok, a nie pod nosem przeklinać i sączyć jad. Bo to pocieszne.

Deskath napisał/a:
no to już zależy co dla kogo jest klimatem i powodem do radości. dynie mnie nie śmieszą, a rozwrzeszczane i chichoczące szkielety i klimatyczne to są może w psychiatryku.


Och. Nie zapytałeś - jaki klimat, a może być różny, czyż nie? Zauważyłam, że Ciebie nic nie śmieszy, więc to akurat nie nowość. Szkielety akurat nie chichoczą i nie wrzeszczą, bo raczej nie mają jak, ale pozostawmy ten temat. Nie wiem jak jest w psychiatryku, nigdy nie byłam, ale może i tak jak w mieście na halloween. po prostu nie potrafisz zauważyć nic pozytywnego.

Deskath napisał/a:
ja bym powiedział zakłamane. kupi taki jeden z drugim czekoladki, a dwa dni później spowrotem u kochanki/po wódzie z kumplami drze mordę i bije. nie potrzebuję jakiegoś specjalnego dnia, 50 róż, dwóch kilogramów czekoladek i 40 kawałków plastiku żeby okazać swojej kobiecie że ją kocham.


Ale Ty wszystko dosłownie bierzesz. To jest święto symboliczne. Jassne, że kochasz swoją kobietę na co dzień i okazujesz jej to codziennie, ale to jest jeden dzień upamiętniający i mówiący o wszechobecnej miłości. To święto radości i szczęścia. Mowiłeś, że nie obchodzi Cię co robią inni? To co CIę obchodzi jeden z drugim? A inny, który kocha żonę i pokazuje jej to cały czas sprawi jej jakąś wielką przyjemność, żeby była szczęśliwsza, bo po to jest ten dzień. A nie żeby tylko w nim pamiętać o miłości. Zakłamane jest, gdy chodzi o zakłamaną miłość. I w moim mniemaniu jest piekne, tylko trzeba dostrzegać w ogóle taką wartość.

efce - 2006-11-01, 21:08

Aeri napisał/a:
Cytat:
nie przestanę ćpać, mimo iż ktoś stwierdził, że narkotyki szkodzą i zostało to oólnie przyjęte. to takie samoograniczanie się.


Odwracasz kota ogonem. Komercja jest szkodliwa? Chyba dla Ciebie, bo wyglądasz na strasznie rozżalonego skomercjalizowanym światem. To przykre.

Komercja jest zła bo hoduje odmóżdżone,nie jednostki,a masy.To dopiero przykre
Aeri napisał/a:
Ale Ty wszystko dosłownie bierzesz. To jest święto symboliczne. Jassne, że kochasz swoją kobietę na co dzień i okazujesz jej to codziennie, ale to jest jeden dzień upamiętniający i mówiący o wszechobecnej miłości. To święto radości i szczęścia.

Dla tych co bardziej płytkich owszem,wielka radosc i szczęscie,można kupić kiczowatego misia,pocztówke z serduszkiem i maznąc na nim jakiś typowy walentynkowy słit ajlawniasty wierszyk pokazujący nasze jakze głebokie uczucuie :)

Aeri - 2006-11-01, 21:15

Niektórym to sprawi szczęście, radość, Fc. A niektórzy bedą się cieszyli choćby samym widokiem szczęścia innych. O ile nie są zatwardziałymi egoistami, którzy widzą tylko ponure strony życia ;)
Deskath - 2006-11-01, 21:44

zgadzam się z przedmówcą ;] efcem naczy się ;)

Aeri napisał/a:
Zauważyłam, że Ciebie nic nie śmieszy,

proponuję okulary. ew uważne czytanie.
Aeri napisał/a:
Szkielety akurat nie chichoczą i nie wrzeszczą

czternastoletnie odmużdzone owszem. sam dwa takie widziałem ;)
Aeri napisał/a:
Komercja jest szkodliwa?

a nie? o_______O"
Aeri napisał/a:
Po co kupować?

no ja też właśnie nie wiem ;]
Aeri napisał/a:
Po prostu uśmiechnąć się na ten widok,

tylko że ja mam tego pecha(...?) że wiem do czego takie zachowania prowadzą. i tak średnio mi do śmiechu.
Aeri napisał/a:
to jest jeden dzień upamiętniający i mówiący o wszechobecnej miłości.

ja nie widzę sensu istnienia takiego dnia. albo się kocha codziennie, albo wcale. btw, miłość wcale nie jest wszechobecna.
Aeri napisał/a:
To co CIę obchodzi jeden z drugim?

to, że ten jeden z drugim tworzą społeczeństwo, w którym żyję. i nie podoba mi się kierunek w którym to społeczeństwo zmierza. i to, co może z tego wyniknąć. bo w takim społeczeństwie nie będzie miejsca dla jednostek wybitnych, dla jednostek wrażliwych i myślących. dla jednostek przejawiających indywidualność.
Aeri napisał/a:
A inny, który kocha żonę i pokazuje jej to cały czas sprawi jej jakąś wielką przyjemność, żeby była szczęśliwsza, bo po to jest ten dzień.

jeżeli ktoś potrzebuje jakiegoś konkretnego dnia żeby sprawić drugiej osobie przyjemnośc... to ja tej drugiej osobie współczuję.
takie "święta" prowadzą do unifikacji. Tego dnia kochamy, tamten jest poświęcony śmierci, o godziniej 6:00 wszyscy wstajemy, o godzinie 19:00 wszyscy jemy kolację, 24/h na dobę myślimy to samo.
Przeczytaj sobie "<<Kajaj się, Arlekinie>> - Powiedział TikTak" tam masz ciekawą wizję społeczeństwa przyszłości. może lepiej zrozumiesz o co mi chodzi.

Aeri - 2006-11-01, 21:53

Ech. Pasuje, widzę, że kompletnie nie pojmujesz tego, co chcę przekazać. A może ja Ciebie, nevermind. Nie mam zamiaru dalej wysłuchiwać złośliwości z Twojej strony.
Deskath - 2006-11-01, 21:53

Aeri napisał/a:
O ile nie są zatwardziałymi egoistami

ah, więc zostałem egoistą ;)
gdybym niem naprawdę był, to bym miał w dupie co robią ludzie i czego uczą dzieci ;]
Aeri napisał/a:
którzy widzą tylko ponure strony życia

nie widzę tylko ponurych. o ponurych tutaj mówię. bo co kogo obchodzi, że w zeszły weekend się fajnie bawiłem? zresztą i tak o tym napisałem, tylko żem poświęcił na to dwa zdania, które pewnie umknęły Twojej uwadze ;)
a to co się dzieje z ludźmi na zewnątrz dotyczny nas wszystkich, w mniejszym lub większym stopniu.
ja widzę też i dobre strony, tylko że mnie one nie niepokoją i (zazwyczaj) nie rozmawiam o nich publicznie. bo po co?
Aeri napisał/a:
Niektórym to sprawi szczęście, radość,

świniom sprawi radość dodatkowa porcja żarcia w korycie. mamy więc obchodzić Międzynarodowy Dzień Zapełniania Świńskich Koryt?

i żeby nie było, że zabraniam ludziom obchodzić halloween. ja tylko zwracam uwagę, że to jest żałosne i szkodliwe.

[ Dodano: 2006-11-01, 21:57 ]
Aeri napisał/a:
widzę, że kompletnie nie pojmujesz tego, co chcę przekazać

ależ ja doskonale rozumiem. nie pierwszy raz prowadzę taką dyskusję. ja się po prostu w ogóle nie zgadzam z tym co mówisz.

Dr - 2006-11-01, 21:58

Cytat:
stworzyć okazję. "halo, przerpaszam panią, wie pani, może warto by czasem pomysleć o śmierci i o przemijaniu. tak tylko mówię, do widzenia". nie mówię, że zaraz wszyscy usiądą i przez pół dnia będą w ciszy kontemplować.

z tym, ze realnie to wyglada inaczej. wszystkich swietych jest dla ludzi okazja do wydania pieniedzy na znicze i pojechaniu na grob, najwyzej wspomnieniu tych umarlych, nie refleksji jako takiej. jesli ktos odczuwa potrzebe refleksji nad przemijaniem i smiercia, nadejdzie mu ona w dowolnej chwili, niezaleznie od dnia.

Cytat:
a do czego okazję stwarzają halloween? do wydawania pieniędzy.
"śmiejmy się głośniej, tańczmy, bawy. naigrywajmy się ze śmierci, wtedy nie jest tak straszna. można przestać o niej myśleć. śmierć? o co panu chodzi, przecież halloween było w zeszłym tygodniu. następne dopiero za niecały rok."

chyba tez lekko demonizujesz ten obyczaj - nie liczac kwestii wydawanego grosza.

Cytat:
ale kto w halloween myśli o zmarłych, o przemijaniu itd? biegają gnojki za cukierkami, nawet nie wiedzac skad to się wzięło, nie chcąc nawet wiedzieć.

znowu demonizujesz.
poza tym halloween wypada 31 oct, wszystkich swietych 1 nov z czasem kontemplacji i zadyszki 2 nov, z czasem wspomnienia zmarlych. nic niczego nie wypiera, nie zajmuje miejsca, dodaje sie preludium, choc kontrastujace z ogolnieprzyjetym show.

Cytat:
Dla tych co bardziej płytkich owszem,wielka radosc i szczęscie,można kupić kiczowatego misia,pocztówke z serduszkiem i maznąc na nim jakiś typowy walentynkowy słit ajlawniasty wierszyk pokazujący nasze jakze głebokie uczucuie :)

nie do konca o to chodzi w swietach i okolicznosciach masowych. chodzi o poczucie wspolnoty z wiekszym kolektywem w tym, co sie robi i mysli danego dnia. ze sie w walentynki organizuje romantyczny wieczor i daje ukochanej osobie jakas pierdolke. we wszystkich swietych // zadyszki odwiedzic groby, zapalic lampki. poczuc, ze caly kolektyw to robi i brac w tym udzial. w sumie ten sam zapalnik tkwi w ludziach na mszach, czy jakichs tego typu zebraniach. poczucie brania udzialu w tym samym, co cale stado. i nie robi sie tego, 'bo wszyscy tak robia', tylko raczej 'zeby wszyscy tak robili' - chociaz w sumie jedno nie wyklucza drugiego.
to jest owszem, durne dosc, ale daje przecietnemu czlowiekowi poczucie przynaleznosci do grupy, czyli cos cholernie waznego dla zwierzecia stadnego, niestety.

nie, ze bronie masowosci z jej kultura - tez bym najezdzal, ale od drugiej strony; tylko juz mi sie po prostu nie chce.

Ev - 2006-11-01, 22:03

Cytat:
Zauważyłam, że Ciebie nic nie śmieszy, więc to akurat nie nowość.

ależ śmieszy! check comrade jesus w albumie :wink:

ogólnie dyskusja ciekawa, większość racji moim zdaniem leży po stronie Aeri - wszystko co napędza biznes, gospodarkę, z czego się robi forsę, nie naruszając przy tym praw jednostki - jest ok. zależy tylko od jednostki, czy potrafi patrzeć na to z odpowiednim dystansem. przykładowo lubię komercyjną muzykę, filmy, itd, nie oczekuję od jakiegoś "święta", "dnia" poważnych przesłań, refleksji itp. mało tego, uważam się przy tym za indywidualistę!

(o aspekcie chrześcijańskim w świętach nie chce mi się dyskutować)

"komercyjne" święta mi nie robią zupełnie - zazwyczaj przemykają bez żadnego specjalnego zdarzenia. jeśli to ma to być dla kogoś pretekst do powiedzenia danej osobie, że się ją kocha bądź jako pretekst pójścia na piwo, to ja nie mam nic przeciwko. :wink: a sam fakt "spłycania" uczuć walentynkową kartką zależy już po prostu od charakteru jednostek, do obopólnych stosunków między nimi czy wreszcie poczucia humoru / dystansu do siebie nawzajem (trudno to jakoś zrozumiale obrać w słowa)

LG - 2006-11-01, 23:44

U mnie w rodzinie Swieto zmarlych (zaduszki, wszystkich swietych, dziady czy jakkolwiek to okreslimy) jest bardzo waznym swietem, w umie najwazniejszym po bozym narodzeniu (pojmownym roznie przez roznych czlonkow rodziny). taka tradycja, szacunek dla przodkow, pamiec o nich, takie rodzinne skrzywienie, ktore bardzo mi sie podoba (i pamieta sie o nich nie tylko 1 listopada).
O ile halloween mozna jak dla mnie obchodzic czy nie, wisi mi to i powiewa to walentyni sa caliem innym tematem. Co jak co, ale proby handlowania uczuciem, degenerowanie go i sprowadzanie do zakupow jesp proprostu kurewstwem (nie znajduje innego slowa)

Deskath - 2006-11-02, 07:07

LG napisał/a:
Co jak co, ale proby handlowania uczuciem, degenerowanie go i sprowadzanie do zakupow jesp proprostu kurewstwem

gorzej. prostytucja jest przynajmniej szczera, nie usiłuje udawać że jest czymś lepszym ;/

Narien - 2006-11-02, 11:34

Autor komentowanego przez Draka artykułu po prostu założył sobie opisać Helołin jako święto złe i dobrał sobie stosowne - bardziej lub mniej prawdziwe - argumenty (mógł jeszcze dodać, że przy wymowie tego słowa na początku jest piekło, byłoby bardziej iwil). Artykuł nie jest obiektywnym porównaniem świąt w Polsce i USA i to chyba jest oczywiste.

Ja zacznę od tego, że pierwszy listopada, Wszystkich świętych, jest w religii katolickiej świętem radosnym. RADOSNYM. Bo w tym dniu wspomina się tych wszystkich, którzy zostali zbawieni, to jest - żyją w wiecznej światłości i szczęsliwości, pomykają po Polach Elizejskich (albo może i nie, bo Pola Elizejskie są pogańskie) i ogólnie - kwiatki, ptaszki, bunnies and kitties.
Dlatego nie rozumiem, dlaczego Halloween miałoby się kłócić nastrojowo z WS. Owszem, drugi listopada - Dzień Zaduszny - jest dniem refleksji, palenia świeczek i niewylewania pomyj na dusze spacerujące podwórkiem, ale od helołinowych kościotrupków dzieli go jeszcze właśnie pierwszy listopada - i imo z takim przejściem jedno drugiemu nie przeszkadza.
Dodatkowo, dla mnie dzisiejsze Halloween to święto dla dzieci. Patrząc z perspektywy mojego dwunastoletniego umysłu - pomykanie po ulicy w prześcieradle i z dynią na głowie jest FAJNE i dla dziecka - o wiele bardziej atrakcyjne, niż siedzenie dwie godziny na cmentarnej ławce, w oczekiwaniu aż babcia skończy klepać różaniec nad grobem dziadzia. Pięciolatka nie zmusi się do refleksji - o ile kogokolwiek można zmusić do myślenia na określony temat.
Jeśli chodzi o komercjalizację Halloween - owszem, to święto, na którym można zarobić. Ale to, czy zarobia na Tobie, zależy już od tego, jak będziesz je obchodzić. W Polsce - najczęściej wcale, bo i to nie nasza tradycja - ale osobiście nie mam nic przeciw zabawie w wiedźmy i wampiry, jeśli ktoś ma ochotę ubrać się tego dnia jak mroczny got i iść tańczyć, to jego sprawa (a sam pomysł jest dla mnie o tyle fajny, że zawsze lubiłam się przebierać <3). Nie wiem, czy sypnęłabym słodyczami dzieciom - pewnie nie, bo w moim domu ich nie ma, ze względu na siostrę, a jeśli by były, to pewnie również nie, jako że jak dotąd, nie ma takiej tradycji, a ja jestem samolubna, jeśli chodzi o jedzenie ;<
Ślepy jest jednak ten, kto nie widzi komercji w dniu Zadusznym - bo tego dnia dotyczą znicze i wieńce, a to, że ludzie chodza na groby pierwszego wynika z faktu, iż z reguły tylko ten dzien jest wolny od pracy. Ja osobiście od kilku lat bojkotuję Zaduszki - bo kwiaty, wieńce i znicze są potrzebne nam, nie zmarłym, a ja nie czuję potrzeby ich stawiania. Gdybym znała osobiście którąkolwiek z osób tam pochowanych, poza prababcią, której właściwie nie pamiętam, być może byłoby dla mnie ważne, żeby zaznaczyć swoją pamięć o nich poprzez postawienie świeczki - ale stawianie symbolu pamięci komuś, kto niby jest moim krewnym, ale tak naprawdę - obcym człowiekiem, a więc i siłą rzeczy nie pamiętam o nim, to dla mnie bezsens i hipokryzja.
Poza tym, doprowadzają mnie do szału sztuczne kwiaty, sprzedawcy kiełbasy z grilla, sprzedawcy baloników, kataryniarze, znicze z pozytywką, grającą marsz żałobny, które naprawdę mnie rozpier$@#$%&, bo nie wiem, kto ma ją na tym cmentarzu nakręcać, a także rewia płaszczowa, która polega na tym, że każdy wyciąga swój najlepszy płaszcz z szafy, choćby było 20'C i idzie się nim popisać na cmentarzu.
Także ilekroć ktoś próbuje mi wmówić, że to święto spokoju i refleksji, dostaję migreny.
Tak naprawdę lubię tylko łunę zniczową nad cmentarzem, którą widać z mojego okna. Bo sam cmentarz w tym dniu zdecydowanie nie nastraja refleksyjnie, nie wspominając o ludziach, u których można zauważyć wszystko - zmęczenie, irytację z powodu korków, złość 'no nie, znowu trzeba gdzieśc leźć, zapalać głupią świeczkę bo głupia tradycja tak karze', rozchichotanie (to taka świetna okazja do spotkań towarzyskich), ale nie zadumę i refleksję.
Ktoś - chyba Deskath? - Zapytał, dlaczego to święto należy obchodzić akurat na początku listopada. Imo jest tak, jak napisał Draken - nie ma tego, co nas mobilizuje do danych działań. A mianowicie - tradycji. I jest to przypadek, w którym naprawdę odpowiedzią może być "bo tak". Ponieważ tradycja to jest taki długi postronek, na którego końcu może i coś kiedyś było uwiązane, ale najczęsciej dawno uciekło/zerwało się/zdechło, a postronek wciąz został. Owszem, z tego powodu połowa tradycji nie ma dziś sensu, ale mimo to jest potrzebna, bo 'tradycja' to coś, co porządkuje ludziom życie i daje poczucie komfortu - coś niezmiennego, w ciągle zmieniającym się świecie. Oja, jakie patetyczne -_-"

Dr - 2006-11-02, 12:06

raczki i nozki pod Narien
Deskath - 2006-11-02, 13:48

Narien napisał/a:
Ktoś - chyba Deskath? - Zapytał, dlaczego to święto należy obchodzić akurat na początku listopada.

nie zaduszki, nie halloween, tylko o samą zabawę mi chodziło. czemu się nie można bawić w inny dzień.
Narien napisał/a:
bo 'tradycja' to coś, co porządkuje ludziom życie i daje poczucie komfortu

no to się czuję wyjątkowy, bo mnie tradycja odrzuca i złości. i wpieprza mi się w życie, nie je porządkuje.
i jeżeli sie podporządkowuję jakiejś tradycji, to tylko dla świętego spokoju (no, jeszcze dla prezentów ;x)

Dietr - 2006-11-06, 17:00

Deskath napisał/a:

Aeri napisał/a:
Komercja jest szkodliwa?

a nie? o_______O"

Zaraz padne. Ach ta zła komercja! A to święto złe bo komercja! A ta grupa muzyczna jest do dupy bo taka komercyjna! Ten argument na cokolwiek jest po prostu...

To nie komercja tworzy popyt tylko popyt utrzymuje komercję. Gdyby ludzie nie chcieli kupować misiów i serduszek na walentynki to by ich nie było, gdyby nie istniała potrzeba zakupienia znicza w okolicy 01.11 to by tych zniczy w marketach nie było.

LG - 2006-11-06, 21:13

Dietr napisał/a:
To nie komercja tworzy popyt tylko popyt utrzymuje komercję.

niezupelnie, bo komercja w duzej mierze nakreca popyt. w koncu normalnym ludziom wypada kupic swojej dziewczynie seduszko na walentynki czy tego chce czy nie...
Aczkolwiek nie popadajmy w skrajnosci i rzucanie komercja na prawo i lewo, na wszystkich swietych sprzedawanie zniczy czy wiazanek jakos mi sie nie wydaje komercyjne, a raczej normalne.

Narien - 2006-11-07, 22:47

LG napisał/a:
na wszystkich swietych sprzedawanie zniczy czy wiazanek jakos mi sie nie wydaje komercyjne, a raczej normalne.

Mnie też. Popyt rodzi podaż - żeby przyciągnąc klienta powstają nowe znicze, lepsze, palące się tydzień, niegasnące, większe (nawet półmetrowe), w ciekawszych kolorach... Ale znicz z pozxytywką to jest już ostre przegięcie. Zresztą, ja i tak uznaję tylko te brązowe szklane znicze za 1 zł, z paprykarzem szczecińskim po wewnętrznej stronie tego metalowego zamykadełka. Tylko te znicze są TRÓ.

A Walentynek nie trawię. Owszem, ktoś może chcieć podarować coś z tej okazji swojej drugiej połówce (Oh... is it a lamb heart?! [piekny pasek walentynkowy, chyba ulubiony]), ale imo równie dobrze można podarować kwiatka albo własnoręcznie upieczone ciasteczka, a nie wielkie pluszowe serce i boksy w kupidynki. I wciskanie ludziom boksów w kupidynki to właśnie objaw komercjalizacji święta (musisz coś KUPIĆ), choć fakt, że ludzie je kupują to już objaw ich prywatnego konformizmu i głupoty.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group